|
Kroniki 2008 Myśli złote i posrebrzane: "Ksiądz Łuskina miał osobowość serka pleśniowego" |
|
Księga Gości - przybyłeś, zobaczyłeś, zostaw ślad...
Linki: Blogi |
|
|
Merry Christmas... Życzę wszystkim miłych, wesołych, ciepłych Świąt... I happy New Year... Scorpy 2008-12-24 skomentuj (5) ......... W sobotę znowu próbuję walczyć o moje szczęście... Proszę, bądźcie ze mną duchem, myślami itd... Bo bez Niego mi serce pójdzie w drzazgi......... Przepraszam za brak odezwu tutaj... A na maile też odpiszę... Obiecuję... Ale po sobocie... Jeśli pójdzie dobrze - to szybko. Nie chcę myśleć o wariancie przeciwnym... Z innych newsów: Ciągle próbuję wymyślić temat artykułu na poniedziałek; tekst ma się opierać na słowie-kluczu "BRAK" (oh, great... ^%*^&@#$@$*%^#!!!!!!). Coś tam mi czasami świta, ale żaróweczka raczej się nie zapala; a przydałoby się to napisać dzisiaj, bo jak mam to przynieść na poniedziałek na 8 rano, a wyjeżdżam jutro rano i wracam w niedzielę wieczorem, to ciekawe kiedy??? Mówiłam to babce, i jedyną moją szansą na odłożenie pracy była dobra wola kolegów/koleżanek z grupy - ktoś by się musiał zgłosić na ten poniedziałek na moje miejsce; miałby pracę zaliczoną, a ja mogłabym pisać w naprawdę bardziej dogodnym czasie, czyli kiedykolwiek indziej -.-' Ale NIE! NIKT sie nie zgłosił... Nie żebym sie specjalnie zdziwiła, ale miałam taką skromną nadzieję, że jakieś resztki koleżeństwa, współczucia czy czego tam pozostały w ludziach... Gdzie tam... A potem wszyscy nagle chcą moje notatki z wykładów, na które się nie chodziło, co? I ja wtedy mam być koleżeńska? Eh... I na koniec napis ze stacji kolejowej w Rembertowie: "Bóg wybacza. Misiek nigdy". Żeby się udało...................... Scorpy 2008-11-20 skomentuj (4) ... Przepraszam, że tu nie piszę i przepraszam, że nie odpisuję na maile... To nie ze złej woli, naprawdę... :( Scorpy 2008-10-16 skomentuj (4) ........... Wyjazd jutro... Proszę, wspomóżcie mnie mentalnie; módlcie się, trzymajcie kciuki, cross your fingers i w ogóle... To tak ważne... Scorpy 2008-09-17 skomentuj (3) Rozpacz... JAKIE można mieć powody, żeby nie odpisywać na maila dwa tygodnie/dwa tygodnie nie zaglądać do skrzynki? ;((( Z przyjemnością się dowiem, bo tracę nadzieję i chęci do czegokolwiek... Co jeszcze mogę zrobić...? Nie wiem, ile zniosę jeszcze tego czekania... ;((((((( Scorpy 2008-09-02 skomentuj (3) :( Dalej cisza w eterze... Czy to tylko moja niecierpliwość i jego faktyczny brak czasu? Czy to ja zrobiłam coś źle i nawet nie wiem, co...? Czy nic mu się nie stało...? Czy po prostu komputer mu szlag trafił? Przecież sam dał mi tego maila, no... ;( Czy ktoś daje maila z własnej nieprzymuszonej woli a potem nie chce pisać? Nie no, ja zwariuję od tego czekania, to jest jakiś koszmar! ;( A bez niego nic nie jest już takie fajne... Tylko z nim byłoby idealnie i naprawdę dobrze... Serce to bardzo wredny narząd... ;( Scorpy 2008-08-28 skomentuj (5) No w końcu trzeba odgrzybić bloga... Nazbierało mi się zaległości na blogu, nie długo nie tylko zagrzybieje, ale zacznie też śmierdzieć, a następnie uzyska własną osobowość i wyjdzie z Sieci o własnych siłach... Zastanawiam się, czy ktos tu jeszcze zagląda. Nie kazdy kto zajrzy zostawi ten nieszczęsny komentarz, żebym wiedziała, że jednak ktoś czyta te bzdury ;p Tak, mam chory humor, mam doła jak Rów Mariański, każdemu się przecież zdarza, no nie? Ale po kolei... Nie napisałam niczego o koncercie Ironów, a przecież trzeba to skomentować, to Ironi w końcu! Pierwszy raz widziałam ich na żywo i stwierdzam z całą pewnością, że są fantastyczni. Zagrali co trzeba, show był świetny (tak, EDDIE zdecydowanie rządzi, pdoobnie jak nabijanie się z nosa Nicko oraz Bruce, któremu zmarzły uszy XD ). Nie słyszałam na supporcie córki Steve'a, słyszałam za to (niestety) to coś, co grało potem. Aż nie wytrzymałam i wysłałam Ozz sms-a pod tytułem "Co to za gówniany support". W odpowiedzi dostałam, że "kapela made in shit" ;p Niech to będzie ilustracją naszych doznań estetycznych, zwłaszcza dźwiękowych. Jeśli niejaka AvaRIA czyta jeszcze tego bloga, to niech mi powie, czy to było gorsze od Kata ;p;p;p Ale na Ironów warto czekać. Szkoda, że nie dopchałam się do pierwszego sektora z przodu - być może zostałabym mniej zmiażdżona. Siniaka na piszczelu mam na pamiątkę po dziś dzień, ciekawe czy ma zamiar kiedyś zniknąć ;p W każdym razie absolutnie nie wyobrażam sobie przeżycia w tym miejscu bez glanów. Co jeszcze oprócz świetnej muzyki i świetnego show? Niedługo przypadały 50. urodziny Bruce'a, więc zaśpiewało mu się "Sto lat" (tak, po polsku). Bruce'owe międzyutworowe refleksje nie zostały przeze mnie w całości usłyszane, bo niektórym bardzo się spieszyło (vide tekst usłyszany przez Ozz "Bruce, nie pierdol, graj!", czy coś w ten deseń). W każdym razie.... wrażenia przednie. Up the Irons ^^ Po koncercie i po długich poszukiwaniach ;p udało się spotkać z Ozz i Kathe, po czym ruszyliśmy przez nocną stolicę w poszukiwaniu kebabów ;p Trafiliśmy na wspaniałą budę z szyldem "KEBAB. OPRAWA PRAC MAGISTERSKICH" ZŁO XD Ja stwierdziłam, że trzeba kiedyś skosztować falafla (falafela?) i zamówiłam sobie jednego z sosem łagodnym. Jak TO był sos łagodny, to ja nie chcę wiedzieć, jakie spustoszenie w mojej jamie ustnej wywołałby ten ostry O_O Następnie ruszyliśmy, nie wiadomo czemu, w stronę Centralnego na piechotę, za radą niektórych rezygnując z metra. Przybyliśmy w końcu na Centralny, a tam fura ludzi w koszulkach Iron Maiden/innych zespołów i większość spożywa kebaby. Cały dworzec usiany metalowcami z kebabami. To się dopiero te budy obłowiły, chyba zaczną się modlić o kolejne koncerty ;) Kolejna rzecz, około tydzień później - koncert Pokolgepa. Dzień wyjątkowy... Tu sie zaczęła i radość i smutek... I coś jeszcze... Był to kolejny koncert w Słowackiej wiosze z mniejszością węgierską. Dziura. Z noclegu prawie dwie godziny piechotą i trzy autobusy dziennie na krzyż (i akurat żadnego nie było). Ale dla Pokolgepa trzeba się poświęcić, a zwłaszcza dla jednego gitarzysty... *__* Teraz zapewne nastąpią salwy śmiechu, ale zrobiłam mu ciasto i postanowiłam zaprosić na piwo, chociaż nie znoszę piwa, no ale trudno. Po dotarciu przez parę godzin czekałam jak na szpilkach na Pokolgepa. Przyjechali... Zanim zdecydowałam się pognać z tym ciastem, myślałam, że dostanę zawału. Ale dałam ciasto... Bardzo się ucieszył, zaproszenie przyjął, książeczki podpisał, a zdjęcie z nim sobie zobaczcie na devie http://www.scorpy-chan.deviantart.com (dlaczego nie chce się wstawić link do tej cholernej notki? O_o ). Po koncercie dał mi swoją kostkę gitarową, potem zaprosił nas do namiotu zespołu i mamy zdjęcie z całym Pokolgepem. Potem coś przegryzł i znalazł dla mnie parę minut (zespół chciał już do domciu i trochę go poganiał zdaje się ;) ). Dał mi maila ("do tego na stronie bardzo rzadko zaglądam, więc dam Ci tego"), a potem zobaczył, że się telepię z zimna. Kazał poczekać, poleciał do samochodu i wyszedł z własną bluzą. Stwierdził, że widzi, że mi bardzo zimno, więc mam ją założyć i że mu ją oddam na następnym koncercie - i niech to będzie pretekst, żeby przyjechać na kolejny jakoś niedługo... Kiedy dotłukłam się w końcu do Polski, napisałam do niego od razu (3 w nocy, żeby nie było...). Wstałam koło godziny 13, włączyłam kompa i mail czekał. Krótki, ale ucieszyłam sie tak bardzo... Ogólnie podziękował, stwierdził że miał wyjątkowy dzień (ta, fani z Polski, Polaków rozpoznają wszyscy jako dziwne zjawisko - wiocha słowacka, gdzie mieszkańcy mówią po węgiersku, a tu pojawiają sie takie indywidua, coś tam mówią, niby po słowacku, ale dziwnie... pytają: "Polska"? ;p No a Madziary z Pokolgepa w ogóle były niesamowicie zaskoczone, że ich znamy ;) ). No i stwierdził, żeby bluzy mu nie oddawać, jest moja... Taki miły, kochany, sympatyczny... Zwariowałam dla niego... A teraz nie ma drugiego maila już od paru dni... Na pewno jest bardzo zajęty i nie zagląda w kółko do komputera, ale i tak się zastanawiam, co robi i czemu jeszcze nie odpisał (nie, nie napisałam niczego, co mogłoby go przestraszyć...). Jest taki sympatyczny, w dzień tamtego koncertu naprawdę się cieszył, i sam mi dał maila, mówiąc, żebym do niego napisała... Więc chyba nie ma powodu, żeby nie chcieć mi odpisać...? Na pewno nie może... Ale i tak tak mi smutno i źle bez znaku życia i w ogóle bez niego... Następny koncert pewnie w październiku, chyba że cudem dodadzą coś na koniec września na Słowacji... A ja już wariuję... Nie piszcie, że jestem nienormalna, sama to wiem, ale nie chcę być dodatkowo dołowana, proszę... ;( Scorpy 2008-08-22 skomentuj (7) |