Kroniki

2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj

Myśli złote i posrebrzane:

"Ksiądz Łuskina miał osobowość serka pleśniowego"

Servis.pl
Recenzja Scorpy's blog

Księga Gości - przybyłeś, zobaczyłeś, zostaw ślad...

Linki:

Blogi
AvaRIA
Annales
Redemptor
Innuendo - stary blog
Martin's photoblog
Ozzie
Kathe
Wesoła - photoblog by Damian
Angie
Veg
Kate
Agree-To-DarK
Sesca
O.S.U.CH - czyli Organiczny Symulator Upadłego CHomika

Muzyka
POKOLGEP
Arakain
Ales Brichta
Aria
Kipelov
Helloween
Helloween PL
Iron Maiden
Iron Maiden PL
Holy Dragons
Hunter
Scorpions
Scorpions PL
Hekatomba

Koty
Kot - magazyn dla miłośników kotów
Dzikie koty
Miau.pl
Koty PL
ArtyCat Studio
The Infinite Cat Project
Garfield Official Site
Garfield PL

Star Wars
Star Wars PL
Star Wars Official Page

Inne
Mój Deviantart ^^
Zdjątko Scorpy z Helloweenami :)
STOP OBWODNICY
Chomiksy
Bundz
Losux
Cała prawda o metalach :P
Z Archiwum X

Merry Christmas...

Życzę wszystkim miłych, wesołych, ciepłych Świąt... I happy New Year...

Scorpy 2008-12-24
skomentuj (5)
.........

W sobotę znowu próbuję walczyć o moje szczęście... Proszę, bądźcie ze mną duchem, myślami itd... Bo bez Niego mi serce pójdzie w drzazgi.........

Przepraszam za brak odezwu tutaj... A na maile też odpiszę... Obiecuję... Ale po sobocie... Jeśli pójdzie dobrze - to szybko. Nie chcę myśleć o wariancie przeciwnym...

Z innych newsów:

Ciągle próbuję wymyślić temat artykułu na poniedziałek; tekst ma się opierać na słowie-kluczu "BRAK" (oh, great... ^%*^&@#$@$*%^#!!!!!!). Coś tam mi czasami świta, ale żaróweczka raczej się nie zapala; a przydałoby się to napisać dzisiaj, bo jak mam to przynieść na poniedziałek na 8 rano, a wyjeżdżam jutro rano i wracam w niedzielę wieczorem, to ciekawe kiedy??? Mówiłam to babce, i jedyną moją szansą na odłożenie pracy była dobra wola kolegów/koleżanek z grupy - ktoś by się musiał zgłosić na ten poniedziałek na moje miejsce; miałby pracę zaliczoną, a ja mogłabym pisać w naprawdę bardziej dogodnym czasie, czyli kiedykolwiek indziej -.-' Ale NIE! NIKT sie nie zgłosił... Nie żebym sie specjalnie zdziwiła, ale miałam taką skromną nadzieję, że jakieś resztki koleżeństwa, współczucia czy czego tam pozostały w ludziach... Gdzie tam... A potem wszyscy nagle chcą moje notatki z wykładów, na które się nie chodziło, co? I ja wtedy mam być koleżeńska? Eh...

I na koniec napis ze stacji kolejowej w Rembertowie: "Bóg wybacza. Misiek nigdy".

Żeby się udało......................

Scorpy 2008-11-20
skomentuj (4)
...

Przepraszam, że tu nie piszę i przepraszam, że nie odpisuję na maile... To nie ze złej woli, naprawdę... :(

Scorpy 2008-10-16
skomentuj (4)
...........

Wyjazd jutro...
Proszę, wspomóżcie mnie mentalnie; módlcie się, trzymajcie kciuki, cross your fingers i w ogóle... To tak ważne...

Scorpy 2008-09-17
skomentuj (3)
Rozpacz...

JAKIE można mieć powody, żeby nie odpisywać na maila dwa tygodnie/dwa tygodnie nie zaglądać do skrzynki? ;((( Z przyjemnością się dowiem, bo tracę nadzieję i chęci do czegokolwiek... Co jeszcze mogę zrobić...? Nie wiem, ile zniosę jeszcze tego czekania... ;(((((((

Scorpy 2008-09-02
skomentuj (3)
:(

Dalej cisza w eterze... Czy to tylko moja niecierpliwość i jego faktyczny brak czasu? Czy to ja zrobiłam coś źle i nawet nie wiem, co...? Czy nic mu się nie stało...? Czy po prostu komputer mu szlag trafił? Przecież sam dał mi tego maila, no... ;( Czy ktoś daje maila z własnej nieprzymuszonej woli a potem nie chce pisać? Nie no, ja zwariuję od tego czekania, to jest jakiś koszmar! ;(

A bez niego nic nie jest już takie fajne... Tylko z nim byłoby idealnie i naprawdę dobrze...

Serce to bardzo wredny narząd...

;(

Scorpy 2008-08-28
skomentuj (5)
No w końcu trzeba odgrzybić bloga...

Nazbierało mi się zaległości na blogu, nie długo nie tylko zagrzybieje, ale zacznie też śmierdzieć, a następnie uzyska własną osobowość i wyjdzie z Sieci o własnych siłach... Zastanawiam się, czy ktos tu jeszcze zagląda. Nie kazdy kto zajrzy zostawi ten nieszczęsny komentarz, żebym wiedziała, że jednak ktoś czyta te bzdury ;p

Tak, mam chory humor, mam doła jak Rów Mariański, każdemu się przecież zdarza, no nie?

Ale po kolei... Nie napisałam niczego o koncercie Ironów, a przecież trzeba to skomentować, to Ironi w końcu! Pierwszy raz widziałam ich na żywo i stwierdzam z całą pewnością, że są fantastyczni. Zagrali co trzeba, show był świetny (tak, EDDIE zdecydowanie rządzi, pdoobnie jak nabijanie się z nosa Nicko oraz Bruce, któremu zmarzły uszy XD ). Nie słyszałam na supporcie córki Steve'a, słyszałam za to (niestety) to coś, co grało potem. Aż nie wytrzymałam i wysłałam Ozz sms-a pod tytułem "Co to za gówniany support". W odpowiedzi dostałam, że "kapela made in shit" ;p Niech to będzie ilustracją naszych doznań estetycznych, zwłaszcza dźwiękowych. Jeśli niejaka AvaRIA czyta jeszcze tego bloga, to niech mi powie, czy to było gorsze od Kata ;p;p;p
Ale na Ironów warto czekać. Szkoda, że nie dopchałam się do pierwszego sektora z przodu - być może zostałabym mniej zmiażdżona. Siniaka na piszczelu mam na pamiątkę po dziś dzień, ciekawe czy ma zamiar kiedyś zniknąć ;p W każdym razie absolutnie nie wyobrażam sobie przeżycia w tym miejscu bez glanów.
Co jeszcze oprócz świetnej muzyki i świetnego show? Niedługo przypadały 50. urodziny Bruce'a, więc zaśpiewało mu się "Sto lat" (tak, po polsku). Bruce'owe międzyutworowe refleksje nie zostały przeze mnie w całości usłyszane, bo niektórym bardzo się spieszyło (vide tekst usłyszany przez Ozz "Bruce, nie pierdol, graj!", czy coś w ten deseń).
W każdym razie.... wrażenia przednie. Up the Irons ^^
Po koncercie i po długich poszukiwaniach ;p udało się spotkać z Ozz i Kathe, po czym ruszyliśmy przez nocną stolicę w poszukiwaniu kebabów ;p Trafiliśmy na wspaniałą budę z szyldem "KEBAB. OPRAWA PRAC MAGISTERSKICH" ZŁO XD Ja stwierdziłam, że trzeba kiedyś skosztować falafla (falafela?) i zamówiłam sobie jednego z sosem łagodnym. Jak TO był sos łagodny, to ja nie chcę wiedzieć, jakie spustoszenie w mojej jamie ustnej wywołałby ten ostry O_O
Następnie ruszyliśmy, nie wiadomo czemu, w stronę Centralnego na piechotę, za radą niektórych rezygnując z metra. Przybyliśmy w końcu na Centralny, a tam fura ludzi w koszulkach Iron Maiden/innych zespołów i większość spożywa kebaby. Cały dworzec usiany metalowcami z kebabami. To się dopiero te budy obłowiły, chyba zaczną się modlić o kolejne koncerty ;)

Kolejna rzecz, około tydzień później - koncert Pokolgepa. Dzień wyjątkowy... Tu sie zaczęła i radość i smutek... I coś jeszcze...
Był to kolejny koncert w Słowackiej wiosze z mniejszością węgierską. Dziura. Z noclegu prawie dwie godziny piechotą i trzy autobusy dziennie na krzyż (i akurat żadnego nie było). Ale dla Pokolgepa trzeba się poświęcić, a zwłaszcza dla jednego gitarzysty... *__* Teraz zapewne nastąpią salwy śmiechu, ale zrobiłam mu ciasto i postanowiłam zaprosić na piwo, chociaż nie znoszę piwa, no ale trudno. Po dotarciu przez parę godzin czekałam jak na szpilkach na Pokolgepa. Przyjechali... Zanim zdecydowałam się pognać z tym ciastem, myślałam, że dostanę zawału. Ale dałam ciasto... Bardzo się ucieszył, zaproszenie przyjął, książeczki podpisał, a zdjęcie z nim sobie zobaczcie na devie  http://www.scorpy-chan.deviantart.com  (dlaczego nie chce się wstawić link do tej cholernej notki? O_o ). Po koncercie dał mi swoją kostkę gitarową, potem zaprosił nas do namiotu zespołu i mamy zdjęcie z całym Pokolgepem. Potem coś przegryzł i znalazł dla mnie parę minut (zespół chciał już do domciu i trochę go poganiał zdaje się ;) ). Dał mi maila ("do tego na stronie bardzo rzadko zaglądam, więc dam Ci tego"), a potem zobaczył, że się telepię z zimna. Kazał poczekać, poleciał do samochodu i wyszedł z własną bluzą. Stwierdził, że widzi, że mi bardzo zimno, więc mam ją założyć i że mu ją oddam na następnym koncercie - i niech to będzie pretekst, żeby przyjechać na kolejny jakoś niedługo... Kiedy dotłukłam się w końcu do Polski, napisałam do niego od razu (3 w nocy, żeby nie było...). Wstałam koło godziny 13, włączyłam kompa i mail czekał. Krótki, ale ucieszyłam sie tak bardzo... Ogólnie podziękował, stwierdził że miał wyjątkowy dzień (ta, fani z Polski, Polaków rozpoznają wszyscy jako dziwne zjawisko - wiocha słowacka, gdzie mieszkańcy mówią po węgiersku, a tu pojawiają sie takie indywidua, coś tam mówią, niby po słowacku, ale dziwnie... pytają: "Polska"? ;p No a Madziary z Pokolgepa w ogóle były niesamowicie zaskoczone, że ich znamy ;) ). No i stwierdził, żeby bluzy mu nie oddawać, jest moja...
Taki miły, kochany, sympatyczny... Zwariowałam dla niego... A teraz nie ma drugiego maila już od paru dni... Na pewno jest bardzo zajęty i nie zagląda w kółko do komputera, ale i tak się zastanawiam, co robi i czemu jeszcze nie odpisał (nie, nie napisałam niczego, co mogłoby go przestraszyć...). Jest taki sympatyczny, w dzień tamtego koncertu naprawdę się cieszył, i sam mi dał maila, mówiąc, żebym do niego napisała... Więc chyba nie ma powodu, żeby nie chcieć mi odpisać...? Na pewno nie może... Ale i tak tak mi smutno i źle bez znaku życia i w ogóle bez niego... Następny koncert pewnie w październiku, chyba że cudem dodadzą coś na koniec września na Słowacji... A ja już wariuję... Nie piszcie, że jestem nienormalna, sama to wiem, ale nie chcę być dodatkowo dołowana, proszę... ;(

Scorpy 2008-08-22
skomentuj (7)